Znaleziony telefon trafił do śmieci, a 27-latek do zarzutu w Łomży

Znaleziony telefon trafił do śmieci, a 27-latek do zarzutu w Łomży

Nastolatka zgubiła telefon o wartości 3000 złotych w drodze do szkoły, a kilkanaście minut później urządzenie podniósł z ulicy 27-latek. Łomżyńscy policjanci szybko prześledzili nagrania z monitoringu miejskiego, ustalili jego tożsamość i zatrzymali mężczyznę. Telefonu nie odzyskali, bo - jak twierdził zatrzymany - został wyrzucony do śmieci.

Do zdarzenia doszło w połowie marca. Na monitoringu widać mężczyznę, który podnosi zgubiony telefon i odchodzi. Policjanci z Łomży nie czekali długo - szybko połączyli zapis z kamer z ustaleniami operacyjnymi i dotarli do 27-latka. Mężczyzna przyznał się do zabrania telefonu, ale tłumaczył, że chciał go oddać po kontakcie z rodziną nastolatki.

Według jego wersji telefon wykorzystał, by zadzwonić do ojca dziewczyny i zaproponować zwrot w zamian za znaleźne. Gdy nie dostał pieniędzy, zrezygnował ze zwrotu. Tłumaczył też, że bał się zanieść urządzenie na policję, bo obawiał się podejrzenia o kradzież. Następnego dnia miał uznać sprawę za zakończoną i wyrzucić telefon do śmieci.

Teraz sprawa trafi do sądu. 27-latek usłyszał zarzut przywłaszczenia cudzej rzeczy, za co grozi mu do roku pozbawienia wolności. Policja przypomina, że powiedzenie „znalezione nie kradzione” nie ma nic wspólnego z prawem - znalezioną rzecz trzeba zwrócić właścicielowi, przekazać służbom albo oddać do biura rzeczy znalezionych w ciągu 14 dni. W przeciwnym razie w grę wchodzi art. 284 Kodeksu Karnego.

Ten finał pokazuje, jak szybko zwykłe podniesienie telefonu z ulicy może zamienić się w sprawę karną, a pomysł na „załatwienie” tematu przez śmieci kończy się nie ulgą, tylko zarzutem.

na podstawie: Policja Łomża.