Hołd Sybirakom w Łomży. Pamięć o ostatniej wywózce wciąż wraca

Hołd Sybirakom w Łomży. Pamięć o ostatniej wywózce wciąż wraca

FOT. UM w Łomży

W Łomży znów wybrzmiała historia, która dla wielu rodzin nie jest tylko rozdziałem z podręcznika. Pod tablicą pamiątkową, potem przy pomniku Sybiraków, składano kwiaty i zapalano znicze – gesty proste, a jednak ciężkie od znaczeń. To właśnie takie chwile pokazują, jak mocno w mieście obecna jest pamięć o tych, których wojna i sowieckie deportacje wyrwały z domów.

  • Kwiaty i znicze w miejscach, które pamiętają więcej niż tablice
  • Sybiracy i przedstawiciele miasta stanęli razem przy wspólnej pamięci
  • Deportacje z 1941 roku objęły tysiące rodzin z Kresów i północnego wschodu

Kwiaty i znicze w miejscach, które pamiętają więcej niż tablice

W Łomży uczczono rocznicę czwartej, a zarazem ostatniej masowej deportacji Polaków na Sybir i w głąb ZSRS. Wydarzenie miało uroczysty, ale nie patetyczny charakter. Najpierw uczestnicy złożyli kwiaty przed tablicą pamiątkową przy miejskiej hali targowej na ulicy Sikorskiego, a później przeszli do Doliny Pamięci przy ulicy Katyńskiej. Tam, przed pomnikiem Sybiraków, pojawiły się wiązanki i symboliczne znicze.

To ważny rytuał pamięci, bo nie dotyczy abstrakcyjnej liczby, lecz konkretnych ludzkich losów. Czerwcowa akcja z 1941 roku domknęła serię wywózek z lat 1940–1941, które na trwałe wpisały się w polską historię jako wywózki „na nieludzką ziemię”. W miejskiej przestrzeni takie rocznice przypominają, że pamięć nie jest wyłącznie sprawą archiwów – żyje w miejscach, do których wraca się co roku.

Sybiracy i przedstawiciele miasta stanęli razem przy wspólnej pamięci

W uroczystościach wzięli udział Sybiracy, mieszkańcy oraz reprezentanci władz i instytucji. Obecni byli prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski, przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Grzymała, posłanka na Sejm RP Alicja Łepkowska-Gołaś, dyrektor biura poselskiego Bogumiły Olbryś Adrian Gołaszewski, przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej Krzysztof Sychowicz oraz żołnierze Wojska Polskiego.

Tego rodzaju obecność ma znaczenie większe niż sam protokół uroczystości. Daje sygnał, że pamięć o deportowanych nie została zamknięta w jednym środowisku, lecz pozostaje wspólnym obowiązkiem miasta i państwa. Dla osób, które same przeżyły zsyłkę albo słuchały o niej od bliskich, to również moment szczególny – cichy, ale pełen ciężaru.

Deportacje z 1941 roku objęły tysiące rodzin z Kresów i północnego wschodu

Ostatnia fala sowieckich wywózek, przeprowadzona na przełomie maja i czerwca 1941 roku, uderzyła przede wszystkim w mieszkańców Białostocczyzny i Wileńszczyzny. Tysiące Polaków trafiło w głąb ZSRS, między innymi na Syberię i do Kazachstanu. Celem było osłabienie polskiej obecności na zajętych terenach i depolonizacja tych ziem.

Te deportacje przerwał dopiero atak Niemiec na Związek Sowiecki. W Łomży o tej historii mówi się nie jak o odległej kronice, lecz o doświadczeniu, które wciąż ma swoich świadków i spadkobierców pamięci. Dlatego takie uroczystości nie są tylko ceremonią. Są także przypomnieniem, że za słowem „deportacja” stoją domy, rodziny, rozłąka i życie wywrócone do góry nogami.

na podstawie: UM Łomża.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM w Łomży). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.